Odcinek podcastu

12 maja 2026

Pasja, która rośnie razem z dzieckiem - Agnieszka Michalak oraz Amelia

Agnieszka stała za sceną i patrzyła, jak jej córka ma łzy w oczach przed występem. Poszła do przedszkolanki i powiedziała, że dziecko się stresuje i żeby…

Agnieszka stała za sceną i patrzyła, jak jej córka ma łzy w oczach przed występem. Poszła do przedszkolanki i powiedziała, że dziecko się stresuje i żeby dały jej spokój. Usłyszała: tutaj ja rządzę, a pani idzie na widownię, bo ona musi pokonywać lęki.

Kilkanaście lat później Amelia pisze własne piosenki, gra na pianinie, wchodzi w gitarę elektryczną i wystąpiła na gali Kursory Roku. Ta rozmowa jest o obu stronach naraz: o dziecku z pasją i o rodzicu, który uczy się stać z boku.

Zaczęło się od tego, że nie wiedziała, że lubi śpiewać

Amelia mówi to wprost. Na początku swojej drogi w ogóle o tym nie wiedziała.

W przedszkolu panie wybierały ją na wszystkie występy, bo szybko zapamiętywała teksty piosenek i role. Zapamiętywała zresztą wszystkie role, nie tylko własne, więc kilka razy zastępowała chore dzieci w przedstawieniach. To one podsunęły mamie pomysł, żeby zapisać ją na lekcje wokalne.

Agnieszka pamięta to inaczej. Dla niej ciągłe wożenie kilkulatki na występy w mieście było przede wszystkim męczące, a moment za sceną - momentem, w którym chciała to wszystko przerwać.

Ja patrzyłam emocjami, a ona widziała w Amelce coś więcej.

W szkole Amelia przez chwilę nikomu się nie przyznawała, że śpiewa - wiedziała już, czym to się kończy. Wydało się na pierwszej lekcji muzyki.

Przełom: pianino i przeprowadzka

Po pandemii rodzina wróciła z wybrzeża do Poznania, gdzie Amelia się urodziła. Wtedy zaczęły się indywidualne lekcje śpiewu, bo dziewczyna powtarzała, że chce się rozwijać na poważnie.

Do tego doszło pianino i to była kluczowa decyzja - zasugerowana zresztą przez trenerkę wokalną. Powód jest praktyczny: z instrumentem łatwiej się rozwijać, bo wiadomo, co się śpiewa i dlaczego.

Amelia formułuje to po swojemu: samo śpiewanie jej nie wystarczało. Nie chciała być tylko wokalistką, chciała umieć sobie przygrać i bawić się muzyką.

Pisanie zaczęło się od trudnych emocji

To najważniejszy moment całej historii, a zaczyna się od blokady. Amelia przez wiele lat uważała, że nie nadaje się do pisania tekstów. Próbowała i nie wychodziło.

Zmieniły to wydarzenia, które dużo ją kosztowały emocjonalnie. Zaczęła pisać terapeutycznie, żeby wylać z siebie to, co miała w środku.

Potem to popłynęło i zdałam sobie sprawę, że piszę i że potrafię to robić - i chyba nie tak źle, jak mi się wydawało.

Dopiero wtedy pojawiła się decyzja, że chce być muzykiem, wokalistką i artystką. Nie po sukcesie na scenie, tylko po odkryciu, że tworzenie jej się udaje.

Kiedy pasja robi się za duża

Agnieszka opowiada o sytuacji, która brzmi jak dobry problem, ale problemem być przestaje dopiero po interwencji. Amelia ćwiczy codziennie: emisja głosu, gra, komponowanie, zapisywanie. Nie ma dnia przerwy.

Doszło do tego, że dziewczyna wstawała rano i od razu widziała pianino w swoim pokoju. Agnieszka wyniosła instrument i oddała własne biuro domowe na pokój muzyczny - żeby Amelia miała osobne miejsce do grania i osobne do odpoczynku.

To rzadko spotykana decyzja rodzicielska: nie „ćwicz więcej", tylko fizyczne rozdzielenie pracy od odpoczynku, żeby pasja nie zjadła doby.

Ciemniejsza strona, o której nie widać w social mediach

Agnieszka mówi o tym bez upiększania. Amelia jest osobą wysoko wrażliwą, więc pewne rzeczy odczytuje inaczej niż dorośli i inaczej niż rówieśnicy. Kontakt z rówieśnikami bywa przez to trudniejszy.

Sama Amelia jako największą trudność wymienia brak wsparcia i brak zrozumienia ze strony rówieśników. Jej odpowiedź na to jest prosta: otacza się ludźmi, którzy faktycznie ją wspierają, bo zawsze znajdą się tacy, którzy podcinają skrzydła.

Agnieszka dokłada do tego swoją wersję: hejtują tylko ci, którzy sami są nieszczęśliwi, a wystarczy jedna osoba, której piosenka pomoże, żeby to miało sens.

Jak nie zrobić z dziecka projektu

Ola zadaje pytanie, które dotyka najdelikatniejszego miejsca w tej relacji. Agnieszka odpowiada rozbrajająco: szczerze nie wie, u nich to po prostu płynie.

Z jej opisu wyłania się jednak konkretny mechanizm. Amelia mówi mamie wprost, kiedy ta przekracza granicę - na przykład przy konkursach: zostaw, ja jestem artystką, ja sobie poradzę, muszę nauczyć się radzić, bo nie zawsze będziesz ze mną.

Macie mi mówić o wszystkim, ja wszystko przyjmę. Chcę być dla was taką mamą, jaką wy chcecie mieć.

Agnieszka zauważa przy tym coś, co dotyczy nie tylko dzieci: wielu dorosłym kobietom trudno zwrócić uwagę własnej mamie. To, że u nich to działa w obie strony, uważa za wypracowany sukces, a nie za oczywistość.

Wypuszczenie kontroli idzie u niej dość daleko. Przyznaje ze śmiechem, że myli jej się, do której klasy chodzi córka - w szkole, gdzie są tylko dwie klasy. Jej argument jest jednak spójny: oboje dzieci ogarniają szkołę same i dają jej ten komfort.

Jak Amelia decyduje, na co się zgodzić

Odmawia propozycjom, występom i konkursom. Kryterium jest jedno: czy to jest zgodne z nią. Jeśli się w czymś nie czuje, nie robi tego.

Ta sama zasada obowiązuje w studiu. Amelia jest przy każdym etapie tworzenia - układa akordy, tonację, melodię i tekst - i jest otwarta na propozycje zmian, bo w studiu to normalne. Ale jeśli coś jej nie siedzi, mówi to.

Ważne jest, żeby mieć wokół siebie ludzi, którym można powiedzieć: dzięki za radę, ale tak nie zrobię.

Zapytana, skąd wie, kiedy odmawiać, odpowiada, że czuje to - z jednym zastrzeżeniem, które warto zapamiętać. Odmowa nie może być podszyta strachem. Cytuje zasadę, którą uznaje za swoją: boję się, ale to robię.

Szkoła kontra muzyka

Amelia nie udaje, że da się mieć jedno i drugie w pełni. Codziennie po szkole ma zajęcia dodatkowe: śpiew, pianino, teraz gitarę albo studio nagraniowe.

Jej rozwiązanie jest świadomą decyzją, nie zaniedbaniem. Po powrocie do domu nie robi już nic w temacie szkoły i zatapia się w muzyce, bo doba nie jest wystarczająco długa, żeby oddać się obu rzeczom. Do książek siada w weekendy.

Przy tym radzi sobie w szkole na tyle dobrze, że jeszcze kilka lat temu płakała po piątce. Agnieszka opowiada o tym z dystansem - i o tym, jak długo tłumaczyła córce, że każdemu zdarza się gorsza ocena.

Ola dorzuca własną refleksję z czasów szkolnych, która pasuje do tej samej logiki: najwięcej czasu wkładała w przedmioty, które szły jej najgorzej, bo chciała mieć wszędzie równo. Z perspektywy lat uważa, że gdyby ten czas poszedł w matematykę, w której była naprawdę dobra, efekt byłby nieporównywalnie lepszy.

Trema i przekraczanie własnej granicy

Amelia mówi, że najbardziej bała się nie sceny, tylko pokazania pierwszej własnej piosenki - trenerce wokalnej, a potem w studiu. Bez pokazania nie da się nagrać, więc trzeba było to zrobić.

Przełom przyszedł przez powtarzalność: pisała więcej, pokazywała więcej i okazało się, że ludziom się to podoba, a producent i trenerka nie traktują jej jak nastolatki, która przyszła sobie pobrzdąkać.

Dziś trema jest mniejsza i zamienia się w ekscytację. Amelia zdradza przy tym trik, który działa na jej korzyść: przy własnych piosenkach stresuje się mniej, bo gdy się pomyli, nikt tego nie wychwyci. Przy coverach publiczność zna tekst.

Nowy singiel i gitara elektryczna

W dniu nagrania Amelia jechała po podcaście kupić gitarę elektryczną. Powód jest bardzo w jej stylu: doszła na pianinie do poziomu, który jej wystarczał - potrafi zagrać ze słuchu, a nigdy nie chodziło o to, żeby być Chopinem - więc potrzebowała kolejnej nauki.

Nowy singiel opowiada o zaufaniu, a właściwie o jego braku. Amelia tłumaczy, dlaczego jest dla niej ważniejszy niż wcześniejsze utwory: zwykle piosenkę się wydaje, czuje, a potem trochę o niej zapomina, bo doświadczenie się kończy. Ten tekst wciąż wraca w jej życiu.

Przy pisaniu zależy jej, żeby każdy znalazł tam coś dla siebie. Nie życzy nikomu takich doświadczeń, ale jeśli już ktoś je ma, chciałaby, żeby ta piosenka pomogła je zrozumieć.

Kim są Agnieszka Michalak i Amelia?

Amelia jest nastoletnią wokalistką i autorką tekstów z Poznania. Śpiewa od przedszkola, gra na pianinie i uczy się gitary elektrycznej, sama komponuje i pisze, nagrywa w studiu. Wystąpiła na gali Kursory Roku. Agnieszka Michalak jest jej mamą - towarzyszy córce w rozwoju muzycznym, jeżdżąc z nią na nagrania i występy, i sama mówi o sobie, że przede wszystkim stoi z boku i kibicuje.

Obejrzyj cały odcinek na YouTube →

Najczęstsze pytania (i odpowiedzi)

Jak wspierać dziecko z pasją, nie robiąc z niego projektu?

Kluczowa okazuje się dwustronna szczerość. W tej rodzinie córka mówi mamie wprost, kiedy ta za bardzo wchodzi w jej sprawy, a mama to przyjmuje. Do tego dochodzi rezygnacja z kontroli tam, gdzie dziecko radzi sobie samo, i towarzyszenie tam, gdzie samo poprosi.

Czy warto zapisać dziecko na instrument, jeśli chce śpiewać?

Tak. Trenerka wokalna Amelii zasugerowała pianino właśnie dlatego, że z instrumentem łatwiej się rozwijać - lepiej się rozumie, co się śpiewa i dlaczego. U Amelii pianino otworzyło drogę do samodzielnego komponowania i pisania tekstów.

Co robić, gdy pasja dziecka zaczyna zajmować cały dzień?

Agnieszka Michalak rozwiązała to fizycznie: wyniosła pianino z pokoju córki i oddała własne biuro domowe na osobny pokój muzyczny. Dzięki temu jest miejsce do grania i osobne miejsce do odpoczynku, bo organizm potrzebuje przerwy nawet od tego, co się kocha.

Jak poradzić sobie ze stresem przed pokazaniem własnej twórczości?

Przez powtarzalność. Amelia bała się pokazać pierwszą piosenkę trenerce i producentowi, ale pisała i pokazywała coraz więcej, aż stres opadł. Jej zasada przy podejmowaniu decyzji brzmi: odmowa nie może wynikać ze strachu.

Jak pogodzić szkołę z intensywnym rozwijaniem pasji?

Amelia podjęła świadomą decyzję, że nie odda się w pełni obu rzeczom naraz. Po szkole nie wraca do jej tematów i skupia się na muzyce, a do nauki siada w weekendy. Mimo to utrzymuje bardzo dobre wyniki.

Chcesz więcej takich rozmów?

Dołącz do bezpłatnej platformy - podcasty, webinary i raporty w jednym miejscu.

0 zł. Bez karty. W każdej chwili możesz zrezygnować.